Wirtualny świat

Dzisiejszą refleksję wywołały we mnie te oto piękne widoki:


Podczas długiego, samotnego spaceru przewietrzyłam umysł i wracam do Was z kolejnym tematem. Cicha, pusta przestrzeń daje dużo do myślenia.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w dzisiejszych czasach tyle osób zamyka się w wirtualnym świecie? Internet... Nie ulega wątpliwości, że gdyby nie ten wynalazek nasz świat wyglądałby zupełnie inaczej. Czy lepiej, czy gorzej... To jest sprawa dyskusyjna, nie zatrzymujmy się przy tym. W każdym razie dla osób, które wybiorą ten właśnie świat, może się to skończyć niezbyt dobrze. Najpierw spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego tak duża część społeczeństwa wybiera życie w wirtualiach? (Nie chodzi oczywiście o uzależnienia od gier komputerowych, choć trzeba przyznać, że to też jest ogromny problem, ale dzisiaj nie o tym). Z pewnością każdy przypadek jest inny, ale postaram się to uogólnić. Zatracenie się w wirtualnym świecie jest ucieczką od problemów życia codziennego. Jak wszyscy wiemy, łatwo można zostać niesprawiedliwie ocenionym przez innych, nie trudno zaniedbać kontakty z rówieśnikami, utracić przyjaźnie. Dzieje się to z różnych, indywidualnych powodów. A przez to wszystko obniżenie samooceny przychodzi z łatwością. Wiecie, beznadziejność, bezradność, samotność, w końcu depresja. Nic już nie jest tak, jak chcemy żeby było. Nie ma nikogo, kto mógłby nas wesprzeć. Pojawiają się myśli samobójcze, ale najpierw trzeba złapać się ostatniej deski ratunku - internetu. Często w ten sposób ograniczamy dostęp do siebie rodzinie, z czasem całkowicie go odcinając. A to prowadzi do jeszcze większej samotności, może pogłębić depresję. Osoby z depresją w internecie zazwyczaj szukają pomocy. Bo kiedy utraci się wszystkie kontakty z bliskimi, trzeba poszukać wsparcia gdzie indziej. I tam - w wirtualnym świecie - można je znaleźć. Albo w postaci drugiej osoby, która potrzebne wsparcie i zrozumienie okaże, albo w postaci cytatów, rzekomych "złotych myśli". Cytatów, które określane są mianem "takich prawdziwych", "życiowych". Cytatów, o których często mówi się "to mi pomaga". Ale pomaga w czym? Moim zdaniem w pogłębieniu depresji, w utwierdzeniu się w przekonaniu, że nic lepszego już od życia nie dostaniemy. Zapewne każdy wie, jakie cytaty mam tutaj na myśli. (Wszystkie te, które nawiązują do depresji, nieodwzajemnionej miłości, samotności i tak dalej. Te, które nawiązują w sposób często ironiczny, co gorsza - pochwalają, czasami nawet namawiają do samookaleczania). Swego czasu też uważałam, że rzeczywiście pomagają. Ale uwierzcie, patrząc na to z perspektywy czasu, to naprawdę w niczym nie pomaga. One tylko uświadamiają nas, że już zawsze będzie tak źle. Że miłość nigdy nie zostanie odwzajemniona. Że sięganie po żyletkę jest dobre. Ogólnie mówiąc, że już zawsze wszystko będzie beznadziejne, bez cienia nadziei na lepszą przyszłość, lepsze życie. Zaraz przejdę do zalety zamknięcia się w tym świecie (znalazłam tylko jedną), ale najpierw, pozwólcie, zatrzymam się jeszcze przy wadach (tych jest znacznie więcej, niestety).
Kolejnym przykładem może być już wcześniej wspominana utrata kontaktu z otoczeniem. Nie utrzymując relacji z osobami, na których nam zależy, ranimy nie tylko ich, ale i siebie. Ranienie ich polega na tym, że stajemy się wobec nich chłodni, nieprzyjemni, obojętni. A siebie? Ceną jest właśnie samotność. Wbrew pozorom tak naprawdę nie chcemy nikogo ranić, nie chcemy się tak zachowywać. Ale to jest silniejsze. Z każdym dniem przybiera na mocy. W końcu oddajemy się przedostateczności - internetowi. Przejdźmy dalej. Krytyka, wyzwiska, bezpodstawne ocenianie w realnym świecie prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości. Utrudnia zaakceptowanie siebie takim, jakim rzeczywiście się jest. I wtedy do akcji wkracza poszukiwanie oparcia w internecie. I właśnie tutaj przejdziemy do zalety, bo jeśli o nią chodzi, to jedyną takową jest znalezienie przyjaciela. Osoby, która będzie wsparciem. Która zrozumie, pocieszy. Kogoś, na kogo w każdej sytuacji będziemy mogli liczyć. Być może osoby, która ma problemy podobne do naszych i doskonale nas rozumie, nie będzie krytykować. Nie łatwo o znalezienie takiego Anioła Stróża. Ale jest to wykonalne i bardzo może pomóc. Trzeba tylko trafić na odpowiednią, to znaczy szczerą, otwartą, chętną do pomocy osobę. Wtedy wybranie wirtualnego świata mogłoby przynieść pozytywne skutki, bo z czasem otworzenie się na realność wydawałaby się łatwiejsza, a nawet porządana. Jeśli znajdziemy osobę, która na nowo pomoże nam odbudować własne wnętrze, pewność siebie i poczucie własnej wartości, możemy zacząć naprawiać wcześniej utracone kontakty. Warunkiem jest chęć przyjęcia tej pomocy. Trzymajcie się cieplutko! 

2 komentarze:

  1. Mnie się wydaje, że takie funkcjonowanie w internecie jest po prostu łatwiejsze, bo internet jest bardziej otwarty na 'inność', a przede wszystkim bardziej tolerancyjny. A do tego jeszcze dochodzi to, że wielu z nas ma problem z rozmową, która jest istotna, a zdecydowanie łatwiej często jest się zwierzyć obcemu w internecie, który nas nie słyszy i często też nie widzi niż rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że w internecie jest łatwiej bo jesteś podobno "anonimowy" możesz stać się w końcu soba. W życiu realnym często dla osób niesmiałych jest to niemożliwe :( Jednak uważam,że przez internet ludzie tracą kontakt z rzeczywistością gdzie nie wszystko jest zawsze idealne :(
    http://tornadomysli.blogspot.com/2017/02/krotka-lekcja-o-miosci.html
    zaobserwowałam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Hearts Saver , Blogger